Młoda skrzypaczka, Alma, przybyła do Simbali wraz z orkiestrą Zangiacoma, zaangażowaną na szereg występów do hotelu Schomberga. Zarówno dyrygent Zangiacomo, jak i Schomberg prześladowali Almę swą miłością. Pewnego wieczora, kiedy, jak zwykle, zmuszono Almę, by przysiadała się do gości w kawiarni i zachęcała ich do jak największych wydatków, poznała Heysta, który przybył owego wieczora ze swej wyspy Sourabaya, gdzie mieszkał samotnie, z dala od świata i ludzi. Zabrał on Almę do siebie, na wyspę. Po wielu perypetiach i przygodach została jego żoną.
Maria Malicka (skrzypaczka Alma)
Adam Brodzisz (Heyst)
Bogusław Samborski (Schomberg, właściciel hotelu)
Helena Górska-Brylińska (pani Schomberg, żona właściciela hotelu)
Robert Boelke (Jones, gracz w karty)
Michał Halicz (Ricardo, gracz w karty)
Leon Recheński (Zangiacomo, dyrygent)
Stella Samborska (pani Zangiacomo)
Jest to polski remake amerykańskiego filmu Williama Wellmana Dangerous Paradise z 1930 roku. W 1931 w swoim podparyskim studiu wytwórnia Paramount zrealizowała remake'i filmu w różnych językach przeznaczone na rynki europejskie. W tym samym czasie i w tej samej scenografii nakręcono wersje: francuską (Dans une île perdue), niemiecką (Tropennächte), włoską (La riva dei bruti), szwedzką (Farornas paradis) i polską.
[Not a valid template][Not a valid template][Not a valid template]
Ostatecznie zmontowano najnowszy polski obraz mówiony Paramountu Niebezpieczny raj.
Rzecz ta, osnuta na tle powieści wielkiego pisarza Józefa Conrada-Korzeniowskiego, budzi zrozumiałe zainteresowanie, gdyż film na ogół nie odbiega od pierwowzoru i nawet dialogi zaczerpnięto z powieści.
Akcja obrazu rozgrywa się na tle malowniczych wysp Południowych, tchnących egzotyzmem i swoistym urokiem. Podobnych scen, autentycznie nagranych, nie oglądaliśmy jeszcze w żadnym z dotychczasowych filmów polskich.
Bohaterem Niebezpiecznego raju jest doskonały artysta dramatyczny Bogusław Samborski. Okazuje się, że Samborski dopiero w mówionym filmie znalazł pole do popisu i szerokie możliwości wypowiedzenia się. Stworzył on typ ciekawy, psychologicznie prawdziwy u zwarty. Poza Samborskim grają tu jeszcze Maria Malicka, Adam Brodzisz, dawno niewidziany Robert Boelke, M. Halicz, Recheński i inni.
Niebezpieczny raj, nagrany systemem Western-Electric, stoi na wyżynie doskonałości technicznej.
„Dźwięk” 1931, nr 4
O filmie tym niewiele da się powiedzieć. Jest to jeszcze jedno niepowodzenie standaryzowanej produkcji Paramountu. Standard, masowa produkcja według szablonu jest bardzo pięknym wynalazkiem amerykańskim, ale zastosowana do sztuki załamuje się. Dobra jest standaryzacja obuwia, standaryzacja puszek do konserw, ale sztuki filmowej nie da się zamknąć w tych ciasnych ramach. Z tej fabryki wychodzą nędzne okazy, po prostu kicze. Nakręcanie dziesięciu wersji dźwiękowych w dziesięciu językach – to zamiana aktorów w automaty, którym nie wolno ruszyć się inaczej, ani powiedzieć innego słowa, niż to, co z góry nakreślono w scenariuszu. Ani reżyser, ani aktorzy nie mają tu pola do popisu, nie wolno im rozwinąć własnej indywidualności, własnej inwencji. Cóż nam z tego, że oglądamy z ekranie pod firmą Paramountu Malicką, Brodzisza, Samborskiego itp., kiedy kazano im grać w tak fatalnych warunkach. Publiczność nudzi się, ma już dość tych chybionych imprez amerykańsko-polskich.
Nie można tu winić ani reżysera Ordyńskiego, ani aktorów. Niewątpliwie robili co mogli – niestety bez pozytywnego rezultatu. Dla chleba, panie, dla chleba – jak głosi znana piosenka. Szkoda, że Brodziszowi kazano tyle mówić (i to tak nieciekawe teksty); głos jego robi przykre wrażenie i stanowczo zyska on na tym, gdy nie będzie już nigdy występował w mówionych filmach. W ogóle filmy stuprocentowo mówione podobać się mogą chyba tylko w jakiejś genialnej interpretacji.
Omawiany tutaj „gadacz” Paramountu dowiódł tego pod każdym względem. Szkoda też, że porwano się na realizację filmową takiego arcydzieła jak Zwycięzcy Conrada. Jest to powieść jedna z najświetniejszych w literaturze światowej i bardzo łatwo zrobić z niej na ekranie parodię.
„Gazeta Polska” 1931, nr 141